RECENZJE

Fragmenty recenzji grupy wydawniczej Znak.

Marta Kurek potrafi przyciągnąć swoją historią – potrafi budować ją od podstaw w taki sposób, że […] przyjmuje się ją od razu, bez żadnych wahań czy pytań. Skupia uwagę do tego stopnia, że inne rzeczy przestają być tymczasowo zajmujące – a to chyba zaleta dobrej książki.

„Szał Vandy” zaciekawia od pierwszej strony, a ciekawość nie opuszcza czytelnika do samego końca  (na końcu się jeszcze zwiększa). Chyba najlepszą częścią tego zaciekawienia jest to, że absolutnie nie można przewidzieć, co wydarzy się dalej. Historia jest spleciona tak ciekawie i zaskakująco, że trudno domyślić się dalszych zdarzeń i dalszych ruchów bohaterów książki. […] Wciąga do tego stopnia, że płynie się przez nią i nawet w środku nocy nie chce się przerywać lektury.

Czy historię pamięta się po odłożeniu książki?

Tę barwną historię nie tylko się pamięta – chce się jej więcej i czeka się na drugą część! Jest coś tak głębokiego, oryginalnego i dojrzałego w pisaniu Marty Kurek, że trudno o tym zapomnieć. 

Dzięki dokładnym, plastycznym i barwnym opisom wszystko można wyobrazić sobie z dużą łatwością.

Język jest sugestywny, żywy i plastyczny – rozwija tempo lub je spowalnia, buduje w głowie czytelnika historię i wywołuje śmiech, a wkrótce później łzy albo odgłos zdumienia. Oznacza to, że język jest użyty bardzo dojrzale i świadomie, co tworzy niepowtarzalny styl. Ważny jest tu także specjalnie wymyślony smoczy język – bardzo ciekawie brzmiący! Szczególnie w pamięć zapadają też momenty humorystyczne, których w tekście nie brak – sporo tutaj dystansu i ironii, nie tyle wobec opowiadanej historii, co niekiedy wobec samych bohaterów i formy. Widać to od początku, gdy tylko poznajemy rodzinę Wszechwiedzkich (i innych bohaterów). Ten dystans i humor są bardzo chwytliwe – dzięki nim historia wciąga jeszcze bardziej. Nie znaczy to, że nie znajdziemy tu momentów uczuciowych lub bolesnych; raczej to, że brak tu taniej tkliwości czy patetyczności (nawet jeśli na moment tekst idzie w tę stronę, zaraz zawraca ku twardemu stąpaniu po ziemi i dystansowi, co wychodzi mu wyłącznie na plus). Jeśli to książka stylizowana na młodzieżową, to owa „stylizacja” wyszła jej na dobre – bo można tu wyczuć dobrze rozumiany dystans do samego konceptu i do formy literackiej.

Bardzo ważnym elementem, o którym także muszę wspomnieć, są bohaterowie. Autorka wykreowała ich w tak wyjątkowy sposób, że w większości nie pozostają obojętni; […] budzą w czytelniku wielkie pokłady empatii.

Podsumowanie: czy książka się nadaje do wydania (tak, raczej tak, raczej nie, nie) i jeden najważniejszy argument dlaczego? 

Tak – to mógłby być przełom. Nie spotkałam się jeszcze z taką historią, cechuje ją przede wszystkim ogromna oryginalność (historii, stylu, języka) oraz dystans i coś, czego być może potrzebuje literatura – dalszego czerpania z polskiej historii i legend, chociażby z legend o Krakowie. Dojrzałość twórcza autorki (w takim wieku!) może dawać nadzieję, że kolejne książki będą tylko lepsze, a to dawałoby z kolei możliwość wielu sukcesów w przyszłości.

Jak można opisać książkę w jednym zdaniu? (co Pani/Pana zdaniem mogłoby stanowić „haczyk” promocyjny?)

1. Zbierz w myślach to, co wiesz o Krakowie i jego legendach, a później wyrzuć to za siebie – „Szał Vandy” to całkowicie nowa jakość, świeże spojrzenie i wyjątkowo wciągający wir historii.

2. Wyobraź sobie, że Kraków zamieszkują rozumne i mówiące smoki – nawet z tą myślą nie da się wyobrazić sobie historii tak barwnej, jak stworzyła ją Marta Kurek!

 

Raekcje pierwszych czytelników

Zanim powstała ostateczna wersja powieści, jej treść została skonsultowana z uczniami zaprzyjaźnionych szkół - moimi recenzentami. Obecnie grupa, do której adresuję książkę, powiększyła się o dorosłych. Recenzje pierwszych czytelników "Szału Vandy" znajdziecie tutaj właśnie w takiej kolejności.

Książka „Szał Vandy” była jedną z najdziwniejszych lektur, jaką czytałam. […] Fantasy, legendy i inne opowieści splecione ze sobą w jednej książce to ryzykowne rozwiązanie, z którego autorka wywiązała się tu znakomicie. Moja ulubiona postać to mama Wandy (żona Lucjana, pani Łucja Wszechwiedzka), ponieważ lubię, kiedy kobiety są zdolne naukowo. Dziwne wydarzenie, to przekupstwo władz Krakowa. Zdziwili mnie tu mało inteligentni panowie rządzący miastem.

Julia Szumlińska, 12 lat

Wandę Wszechwiedzką polubiłam zaraz po przedstawieniu postaci. Wanda jest przebojowa, uparta i zawsze dąży do celu. Te cechy sprawiają, że Wanda jest wyjątkowa i nie da się jej nie lubić.

Wiktoria Seweryn, 12 lat

Historia […] porywająca i ciekawa. Mieszkając w Krakowie wiele razy odwiedziłam opisane w książce miejsca – Rynek, Wawel, Skałki Twardowskiego, Zakrzówek. Wspaniale było to, że mogłam wyobrazić je sobie zamieszkane przez smoki.

Katarzyna Piecuch, 16 lat

[…] chyba najciekawszy był dla mnie wątek biomagii. A ulubiona postać? Nie jestem w stanie powiedzieć. Jest to liczne grono

Jakub Dziewoński, 12 lat

Bardzo wciągająca i intrygująca książka, przypomina S-F. Podoba mi się język smoków […].

Dominik Słoniowski, 14 lat

Według mnie najciekawszą rzeczą […] było to, że smoki (których od małego byłam fanką) nagle stają w ewolucji stopień wyżej niż my. Do mojego serca trafiła szczególnie postać Zempher [królowej Dragonus Cracovus], która przez swoją rubaszność jest niezwykle komiczna.

Kaja Lipińska, 13 lat

W książce podobał mi się sam zamysł – to, że ktoś porusza tematykę legend i podań w ujęciu innym niż tradycyjne, co nie zdarza się często. Ciekawa była, inna niż ogólnie przyjęta wizja wyglądu smoków, ich personalizacja, „magiczny” świat w którym żyły, który jednak był o krok od tętniącego życiem Krakowa. Zadziwiała mnie błyskotliwość porównań używanych przez główną bohaterkę, jej „naukowe nawiedzenie” konsekwentnie pokazywane od pierwszej do ostatniej strony – wszystko to zdecydowanie na plus. 

Barbara Stachura , 17 lat

Książka Marty Kurek zadziwia twórczą dojrzałością. Posiada spójną, logiczną kompozycję, która umożliwia płynne przenikanie się dwóch powieściowych światów – realistycznego świata ludzi i fantastycznego świata smoków. Autorka z łatwością stwarza bohaterów swojej powieści. Postacie są wyraziste, pełne życia i charakteru. Wyjątkowo barwnie przedstawia smocze rody i ich przedstawicieli, którzy porozumiewają się własnym, bardzo ciekawym  językiem skonstruowanym na wzór języków naturalnych.  Oryginalny jest też pomysł wykorzystania biologii jako ważnego składnika materii powieściowej. Legenda o Smoku Wawelskim w powieści autorki otrzymuje zupełnie inny wymiar, zdecydowanie bogatszy w zdarzenia i ich skutki – testament Nilermara – smoka wawelskiego staje się przyczyną wszystkich zdarzeń w powieści. Legendarna  Vanda, która utonęła w nurcie Wisły, łączy przeszłość z teraźniejszością  - jej imienniczka, „naukowo nawiedzona” Wanda ma spełnić szczególną misję…Dynamiczna akcja powieści pełnej grozy i tajemniczości  zmierza do zaskakującego, ale otwartego finału. Ze względu na miejsce akcji – Kraków i okolice, tematykę krakowską – jest to powieść o smokach, które już w nazwie mają człon Cracovus. Moim zdaniem książka może stać się czytelniczą atrakcją.

Jadwiga Mączyńska, autorka książek i audycji  radiowych dla dzieci.